Niepotrzebna strata...

Każdy akwarysta czy tego chce czy nie chce ma doczynienia ze śmiercią rybek. Oczywiście każda śmierć to strada dla hodowcy, dlatego powinniśmy zrobić wszystko aby tego unikać. Najgorzej jest wtedy, gdy śmierć ponosci niewinne stowrzenie z powodu błędu akwarysty. To również spotkało mnie kilkakrotnie.

Po zakupie gupików Black Moscow (dwóch par), trafiły one do akwarium 15l z filterkiem (kaskada red sea, przepływ 60l na godzinę) i małą 25W grzałką z termostatem. Po dwóch dniach zorientowałam się, że nie ma jednej samiczki. Szukałam jej wszędzie w akwarium, myślałam, że zdechła, szukałam równieć po za akwarium, być może wyskoczyła. Nigdzie nie mogłam jej znaleść, poprostu zniknęła bez śladu. Duża strata, ale cóż zrobić tak bywa. Niebawem kupiłam kolejne gupiki do swojej hodowli, tym razem sprowadzone z Kanady Albion Delta Red, równieć dwie pary. Rybki trafiły do teog samego zbiornika z filtrem i grzałką co poprzednio Black Moscow. Na drugi dzień, widzę że brak jednego samca. Tym razem zaglądam do filtra. Co się okazało? Niestety z mojego samca została już tylko rybia sałatka.... Z filtra została ściągnięta końcówka z siatką. W życiu by mi nie przyszło do głowy że 3cm ryba zostanie zassana do rurki o średnicy pół centymetra! Kolejna niepotrzebna śmierć, prawdopodobnie zaginętą samiczkę Black Moscow spotkało dokładnie to samo, ale wtedy nie przyszło mi do głowy sprawdzenie filtra.


Dziwna śmierć
Chora samiczka gupika

Pewnego dnia, jak zwykle obserwowałam moich podopiecznych. W akwarium 12l miałam gotową do porodu samicę Purple Moscow. Zaobserwowałam na jej ciele dziwną różówo-czerwoną plamkę. Odpoczątku przypuszczałam, że to chyba jakiś wylew wewnętrzny. Na drugi dzień plamka czterokrotnie zwiększyła swoje rozmiary, samica zaczeła rodzić. Poród trwał kolejne blisko 48 godzin. Po urodzeniu około 50 sztuk narybku, poprostu zdechła. Wiedziałam, że już nie da się jej pomóc. Samica miała około roku, więc nie była stara. Być może były to jakieś komplikację związane z jej ciążą. Przypadek wystąpił u mnie tylko raz.


Gdy nie ma już ratunku...

Niestety rybki zapadają na różne choroby i nie zawsze próby leczenia okazuję się skuteczne. Eutanazja, a raczej sposoby jej wykonywania, to temat wzbudzający wiele kontrowersji. Spotkałam się z kilkoma sposobami i cbyba najbardziej humanitarny wydaję się poprostu obcięcie rybie głowy lub w przypadku małej rybki, uderzenie np. kamieniem czy deską od sedesu, ale nie każdy zdobędzie się na takie posunięcie. Osobiście daję rybkę do niewielkiej ilości wody i umieszczam w lodówce, w ciągu parunastu minut rybka zasypia na zawsze. Wiem, że inni stosują tę metodę, ale rybke umieszczają w zamrażalniku. Nie wiem czy to dobry pomysł, gdyż zamrażanie powoduję pękanie naczyń wewnętrznych. Nie wiem na ile w tym czasie ryba jest jeszcze przytomna i chyba nie jesteśmy w stanie tego sprawdzić, ale to może powodować niepotrzebny ból. Inny sposób to umieszczenie rybki w rozdzieńczonym alkohorze w stosunku 1:3 ( 1 porcja wody i 3 alkoholu) rybka zasypia w takiej mieszance, Słyszałam, ze ten sposób ma wiele zwolenników, ale nie wiem czy kąpiel w alkoholu była by dla kogo kolwiek przyjemna ( a szczególnie dla oczu brrr...) Istnieją też środki do eutanazji, a z kolei te są trudno dostępne i byle komu i byle gdzie nie wydawane. Chyba każdy musi wybrać swój sposób zgodny ze swoim sumieniem na humanitarne uśmiercanie ryb...Niestety rybki zapadają na różne choroby i nie zawsze próby leczenia okazuję się skuteczne. Eutanazja, a raczej sposoby jej wykonywania, to temat wzbudzający wiele kontrowersji. Spotkałam się z kilkoma sposobami i cbyba najbardziej humanitarny wydaję się poprostu obcięcie rybie głowy lub w przypadku małej rybki, uderzenie np. kamieniem czy deską od sedesu, ale nie każdy zdobędzie się na takie posunięcie. Osobiście daję rybkę do niewielkiej ilości wody i umieszczam w lodówce, w ciągu parunastu minut rybka zasypia na zawsze. Wiem, że inni stosują tę metodę, ale rybke umieszczają w zamrażalniku. Nie wiem czy to dobry pomysł, gdyż zamrażanie powoduję pękanie naczyń wewnętrznych. Nie wiem na ile w tym czasie ryba jest jeszcze przytomna i chyba nie jesteśmy w stanie tego sprawdzić, ale to może powodować niepotrzebny ból. Inny sposób to umieszczenie rybki w rozdzieńczonym alkohorze w stosunku 1:3 ( 1 porcja wody i 3 alkoholu) rybka zasypia w takiej mieszance, Słyszałam, ze ten sposób ma wiele zwolenników, ale nie wiem czy kąpiel w alkoholu była by dla kogo kolwiek przyjemna ( a szczególnie dla oczu brrr...) Istnieją też środki do eutanazji, a z kolei te są trudno dostępne i byle komu i byle gdzie nie wydawane. Chyba każdy musi wybrać swój sposób zgodny ze swoim sumieniem na humanitarne uśmiercanie ryb...